Czasem nostalgia trafia w cel. Lecisz nad wodnym światem, słyszysz znajomą melodię i uśmiechasz się, jakbyś znów miał osiem lat.
Grałem w StarFox na każdej konsoli Nintendo. Albo prawie każdy. Godzina grania w wersję na Switcha 2 wystarczyła mi, aby ponownie przeżyć tę dziecięcą radość.
Potem powiedziałem młodszemu koledze, że gram w StarFox. Zapytał, co to jest. Co? Rozumiem. Nie powinienem był być zaskoczony. Seria pojawia się z częstotliwością wędrującej komety. StarFox Zero ukazał się na Wii U dziesięć lat temu. Wcześniej StarFox 64 zdefiniował całą erę w 1997 roku. Później został przeniesiony na 3DS i jest teraz dostępny na Switchu za pośrednictwem Nintendo 64 Online.
Nintendo opublikowało film z recenzją. Oglądałem to. Ale grałem tylko godzinę. I od razu zapragnąłem więcej.
Pojawienie się Foxa McClouda w kreskówce Mario nie było zbyt subtelne.
Wielu z nas narzekało, że ta wersja za 50 dolarów to po prostu StarFox 64 w nowej odsłonie. Początkowo – rozczarowanie. Ale spójrz. Nintendo zrobiło to samo z Metroid Prime: Remastered. I nadal trzyma się swojego. Dlaczego StarFox miałby być wyjątkiem?
I nie powinno.
Grafika jest na najwyższym poziomie jak na Switch 2. Liczba klatek na sekundę? Aksamitna gładkość. Sceny w przerywnikach filmowych są zupełnie nowe i tworzą atmosferę, w której krzyżują się style „Strażników Galaktyki” i „Gwiezdnych Wojen”.
Projekty postaci oczywiście uległy zmianie. Futro i pióra są rysowane w wysokiej rozdzielczości. Niektórzy fani nazywali ją „niesamowitą doliną”. Chcieli karykatury. I podobała mi się ta dzika, łzawiąca charyzma. Te zwierzęta, a nie tylko pluszowe zabawki z pilotami w hełmach, wyglądają teraz niebezpiecznie.
Rozpoznałem każdy zakątek pierwszego poziomu. Jeśli znasz klasykę, efekt déjà vu jest już wbudowany w grę. Asteroidy. Rakiety. Ta sama formacja, te same rytmy gry. Ale prezentacja sprzedaje tę grę.
Ale głównym atutem jest nie tylko nostalgia. To właśnie dodali twórcy.
Próbowałem w trybie współpracy. Jeden pracownik latał Arwingiem, podczas gdy ja sterowałem lunetą za pomocą Joy-Cona w „trybie myszy”. Celowane za pomocą kursora. To uczucie było dziwnie instynktowne. Zwykle tryby myszy wydają się przyczepione, efekciarskie i odłączone od gry. Nie tutaj. Kiedy wrogowie atakują ze wszystkich stron, ręczne celowanie ma sens. Zwłaszcza w widoku pierwszoosobowym w kokpicie. To dodało napięcia, jakiego wcześniej nie doświadczyłem.
Potem pojawiło się menu dla wielu graczy. Tutaj przestałem myśleć o „remake’u” i po prostu zacząłem się bawić.
Walki powietrzne. Otwarta arena. Chaos, grzmot, prędkość. Walczyliśmy czterech na czterech, walcząc o zdobycie czołgów i przetransportowanie ich do bramy, jednocześnie zestrzeliwując wszystko, co latało. Przypominało mi to bardziej areny Star Wars Battlefront niż bitwy Mario Kart. Czysty chaos powietrzny. Bardzo mi się to podobało.
Nintendo nawet ukryło zabawną funkcję w GameChat. Podłączyć kamerę internetową przez USB? Awatary StarFox są nałożone na Twoją twarz. Otwierają usta, kiedy mówisz. Śmieszny. Autentyczny. W gorących bitwach prawie tego nie zauważałem, ale w przypadku kontaktów towarzyskich jest to bardzo ważny szczegół.
Więc tak. To znowu StarFox. Ta sama struktura misji, te same ikony, te same zwroty akcji.
Ale kocham to. A ja czekam niecierpliwie.
Czas stworzyć nową historię! 🦊
