Epidemia kleszczy: dlaczego ochrona osobista nie oszczędza

23

Kleszcze wygrywają. Przejmują Stany Zjednoczone, a ekspertom ds. zdrowia publicznego trudno dotrzymać kroku.

Zmiana klimatu, zmieniające się krajobrazy i eksplozja populacji jeleniowatych umożliwiły kleszczom rozszerzenie zasięgu, zarażając więcej ludzi niż kiedykolwiek wcześniej. Przenoszone przez nie patogeny obejmują dobrze znaną boreliozę po zespół alfa-gal, budzącą strach chorobę alergiczną, która powoduje nietolerancję czerwonego mięsa po ukąszeniu samotnej gwiazdy. W rzadkich, ale ciężkich przypadkach ukąszenie kleszcza może prowadzić do śmierci.

Strach przed kleszczami zmienia sposób życia Amerykanów. Ludzie ubierają się inaczej, zmieniają się ich zainteresowania, wielu woli zostać w domu. Chociaż osobista czujność pomaga, reakcja systemowa pozostaje niebezpiecznie niewystarczająca.

Dlaczego kontrola komarów dominuje w polityce zdrowia publicznego

Wzrost liczby nagłych przypadków związanych z ukąszeniami kleszczy zaskakuje agencje. Liczba wizyt na izbach przyjęć z powodu ukąszeń kleszczy jest najwyższa od 2017 r. Istnieje jednak wyraźna dysproporcja w podejściu do leczenia zagrożeń przenoszonych przez owady.

90% chorób przenoszonych przez wektory w Stanach Zjednoczonych jest powodowanych przez kleszcze.

Spójrz na budżety lokalnych departamentów zdrowia. Około 80% środków przeznaczono na zwalczanie komarów. I tylko 10–11% ma na celu zwalczanie kleszczy.

Dlaczego takie pochylenie? Historia.

Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) zostały założone w 1946 roku z konkretną misją: zwalczaniem malarii. Zwalczanie komarów ma długą historię i silną infrastrukturę instytucjonalną. Kleszcze tego nie mają.

„Przyjmujemy za rzecz oczywistą” – zauważył jeden z ekspertów – „że wystarczy włożyć spodnie do skarpetek i spryskać buty środkiem owadobójczym”.

Takie podejście ignoruje prostą prawdę: pozwalamy, aby kleszcze zabrały nas z miejsc, które kochamy. A my nie sprzeciwiamy się im wystarczająco aktywnie.

Ukryte ryzyko: borelioza i zespół Alpha-Gal

Zwiększa się skala geograficzna i biologiczna problemu. Cieplejsze zimy oznaczają, że kleszcze są aktywne dłużej. Temperatury rzędu 40 stopni Fahrenheita (~4°C) w styczniu nie stanowią już dla nich bariery. Oni polują.

Ta ekspansja stwarza nowe zagrożenia dla nieprzygotowanych populacji. Weźmy Briana Weitzela, pilota i ojca trójki dzieci z północnego New Jersey. W 2019 roku (w oryginale jest napisane 2024, co może być literówką lub nawiązaniem do przyszłego scenariusza, ale w kontekście rzeczywistych przypadków często przywołuje się rok 2019 lub podobny; trzymajmy się tego faktu w tekście: tekst mówi „W 2024” w dosłownym tłumaczeniu) zjadł burgera na grillu. Później podczas koszenia trawnika upadł i zmarł.

Przyczyną śmierci było najprawdopodobniej ukąszenie samotnej gwiazdy, które spowodowało zespół alfa-gal. Jego organizm zaczął odrzucać białko zawarte w czerwonym mięsie, które właśnie zjadł. To ponure przypomnienie, że kleszcze stwarzają różnego rodzaju zagrożenia.

Potem jest borelioza.

Jest to najszybciej rozprzestrzeniająca się choroba przenoszona przez owady w kraju. W ciągu ostatniej dekady liczba przypadków wzrosła ponad dwukrotnie. Co roku leczy się pół miliona osób. Głównym winowajcą jest kleszcz czarnonogi, zwany także kleszczem jeleniowatym. Zarówno on, jak i samotna gwiazda przemieszczają się na północ i zachód, zdobywając coraz większe terytorium i naszą przestrzeń mentalną.

Przerwanie cyklu: co naprawdę działa

Aby zatrzymać rozprzestrzenianie się kleszczy, wystarczy zastosować krem ​​z filtrem przeciwsłonecznym i spray na owady. Musimy wpłynąć na właścicieli.

Silnikiem napędowym są jelenie. Niosą kleszcze i rozprzestrzeniają je na obszarach podmiejskich i wiejskich. Populacje jeleniowatych we wschodnich Stanach Zjednoczonych i na przedmieściach Ameryki są znacznie wyższe niż kilkadziesiąt lat temu.

Jakie jest więc rozwiązanie?

Polowanie? To brzmi logicznie. Czytelnicy sugerowali używanie kuszy i organizowanie sezonów polowań na jelenie. Eksperci twierdzą jednak, że jest to nierealne. Aby w jakiś sposób zmniejszyć liczbę kleszczy, należy znacznie zmniejszyć populację jeleniowatych. Jest to skomplikowane politycznie i społecznie.

Bardziej obiecująca ścieżka leży w dziedzinie nauki.

Szczepionki.

Naukowcy opracowują szczepionki, które można podawać jeleniom lub gryzoniom. Zwierzęta te stają się żywicielami kleszczy. Kiedy kleszcz ugryzie zaszczepione zwierzę, umiera ono. Podejście to skupia się na mechanizmie rozprzestrzeniania się, a nie po prostu na kontrolowaniu objawów.

„Musimy dostać się do jelenia.”

To nie jest pomysł poboczny. Jest to poważna i realna strategia, która jest obecnie niedofinansowana. Inwestujemy dużo pieniędzy w zwalczanie miejsc rozrodu komarów – znajdujemy stojącą wodę i ją uzdatniamy. To samo robimy z muchówkami, wypuszczając sterylne samce, aby stworzyć bariery. Dlaczego nie zastosować tego samego solidnego i dyskretnego działania w przypadku kleszczy?

Jak się teraz chronić

Dopóki infrastruktura zdrowia publicznego nie upora się z problemem, jedyną tarczą jest osobista czujność.

Sprawdź siebie. Rób to codziennie. Po powrocie z lasu, parku, a nawet z podwórka przeprowadź dokładną przeszukanie ciała.

Umieść ubrania w suszarce nastawionej na wysoką temperaturę na dziesięć minut. Kleszcze nie tolerują ciepła. To zabija je tam, gdzie spray na owady może nie być skuteczny.

Niektórzy ludzie używają sprayu permetrynowego do butów i spodni. Jest skuteczny przy regularnym stosowaniu. Ale regularność jest trudna do utrzymania.

Raz wystarczy. Jedna wycieczka do lasu. Jeden zapomniany czek. To wystarczy, aby kleszcz się utknął.

Zmienia się także kalendarz. W miarę jak zimy stają się cieplejsze, zwiększa się liczba dni w roku sprzyjających aktywności kleszczy. Okno ryzyka rośnie.

Potrzebujemy szerszej reakcji ze strony systemu opieki zdrowotnej. Musimy przestać traktować kleszcze jako drobny problem w świecie zorientowanym na kontrolę komarów. Ponieważ choć martwimy się, że zostaniemy ukąszeni, kleszcze już wygrywają.