Alex Nørström twierdzi, że sztuczna inteligencja pokonuje „klop” (treści niskiej jakości). Ma na myśli nową funkcję Spotify. A nie zniechęcający, bezduszny blichtr, którego pełno w Internecie. I coś konkretnego. Prawny. Płatny.
Spotify właśnie wprowadziło narzędzie dla abonentów Premium. Umożliwia tworzenie coverów i remiksów utworów za pomocą sztucznej inteligencji w oparciu o utwory uczestniczących artystów. Transakcję podpisała Universal Music Group. Jest to płatna dodatkowa opcja w ramach aplikacji. O co chodzi? Dodatkowy dochód dla autorów piosenek wykraczający poza standardowe tantiemy.
Kto dokładnie dołączy do klubu? Nie wiadomo jeszcze. UMG reprezentuje Taylor Swift, Billie Eilish, Arianę Grande. A co jeśli powiedzą nie? Funkcja stanie się mniej ważna. Jeśli tak? Zasady gry ulegną zmianie.
Nørström był bardzo szczery: „Spotify zajmuje się rozwiązywaniem złożonych problemów branży muzycznej”. „Kolejnym krokiem będą okładki stworzone przez fanów”.
Zbudował swoją argumentację wokół zasad zgody, przypisania i odszkodowania. „Na tym bazujemy” – powiedział. Podkreślił także współpracę z Lucianem Grainge z Universal Music Group. Współpraca. Twierdzą, że pomaga to fanom i nagradza twórców.
Bliższe dane? Zamazany. Czy te remiksy AI można udostępniać? A może zostaną zablokowane, pozostawiając prywatne playlisty dla jednej osoby? Spotify nie określiło. Etykietowanie treści generowanych przez użytkowników generowanych przez sztuczną inteligencję wydaje się być bólem głowy, który dopiero się gotuje.
Grange nazwał to „pionierską inicjatywą”. Chce pogłębić swoje relacje z fanami. ORAZ zwiększyć dochody artysty. Piękna intencja. Trudno to sprawdzić.
Czy grozi to zniszczeniem muzyków grających na żywo?
Nørström upiera się, że to właśnie odróżnia dobrą sztuczną inteligencję od strumienia śmieci niskiej jakości. Artyści się z tym nie zgadzają. Albo przynajmniej zaniepokojony. Strach jest prosty. Większa konkurencja ze strony sztucznej inteligencji zmusza artystów do dołączania do platformy tylko po to, aby przetrwać. Błędne koło.
Ed Newton-Rex mówi jasno. Lubi zasadę zgody. „Jeśli wykorzystywana jest sztuczna inteligencja, musi to odbywać się na podstawie zgody”. Jednak kwestia dystrybucji wisi w powietrzu. Ciężki. „A co by było, gdyby fani mogli publicznie udostępniać remiksy?” – zapytał w The Guardian. „Wchodzisz w strefę zagrożenia”.
Dlaczego? Strefy zalewowe. Remiksy AI przejmują kontrolę nad prawdziwymi piosenkami. Następnie inni muzycy muszą zarejestrować się, aby wziąć udział, aby pozostać widocznymi.
Wydaje się, że ludzie nie przejmują się już pochodzeniem treści. Potrzebują uderzenia. A co by było, gdyby bot zrobił bombę? Gra. Utwory generowane przez sztuczną inteligencję znalazły się ostatnio na czołowych miejscach list przebojów. Zapotrzebowanie jest realne.
Giganci technologiczni stoją w obliczu procesów o naruszenie praw autorskich. OpenAI, Meta. Są oskarżeni o skrobanie książek i artykułów bez pozwolenia. Muzyka następna? Już się dzieje?
Tantiemy są rozwodnione. To jest ryzyko. Dla każdego mniejszy kawałek tortu. Tak się zmienia głosy. Bez pozwolenia.
Spotify ma teraz odznakę. Zweryfikowane przez Spotify. Wykorzystuje technologie wykrywania. Spróbuj dostrzec bota. Spróbuj wyróżnić osobę. Powodzenia.






























