Jak rzeczywistość rozszerzona łączy cyfrowe nakładki z prawdziwym życiem

12

Granica między science fiction a rzeczywistością jest cieńsza niż myślisz. Matrix to już nie tylko film. Staje się częścią porannego rytuału. Inżynierowie sprzętu i twórcy oprogramowania ulepszają rzeczywistość rozszerzoną (AR) szybciej, niż większość ludzi zdaje sobie sprawę. Ale co dokładnie się dzieje, gdy Twój ekran zlewa się z ulicą za oknem?

Rzeczywistość rozszerzona jest podzbiorem rzeczywistości mieszanej. Umieszcza interaktywne elementy cyfrowe w rzeczywistym środowisku. Otrzymujesz nakładki wizualne. Dotykowe sprzężenie zwrotne wibruje Twoją dłoń. Projekcje sensoryczne zmieniają Twoje postrzeganie przestrzeni.

„Rzeczywistość rozszerzona to forma rzeczywistości mieszanej, która łączy interaktywne elementy cyfrowe — takie jak olśniewające nakładki wizualne, wibrujące sprzężenie dotykowe lub inne projekcje sensoryczne — z naszym rzeczywistym środowiskiem.

Jeśli grałeś w Pokémon Go, znasz już podstawowe mechaniki. Aplikacja umożliwiła użytkownikom oglądanie świata za pomocą aparatu w smartfonie. Wyświetlał elementy gry jako nakładki. Ikony na ekranie. Liczniki punktów. I te nieuchwytne (nieuchwytne – nieuchwytne stworzenia) Pokemony. Wyglądały, jakby stały na twoim podwórku. Projekt był tak wciągający, że sprawił, że miliony ludzi przechadzały się po swoich dzielnicach. W pogoni za wirtualnymi nagrodami dzieci i dorośli potykali się o korzenie i krawężniki.

Google SkyMap przyjmuje inne podejście. Kierujesz smartfon lub tablet w stronę nieba. Aplikacja nakłada informacje o konstelacjach i planetach. Zamienia nudny nocny spacer w lekcję astronomii.

Wikitude działa podobnie w przypadku punktów orientacyjnych. Skieruj aparat na budynek lub obiekt. Aplikacja błyskawicznie pobiera odpowiednie dane.

IKEA Place rozwiązuje inny problem. Pomaga w wizualizacji nowych mebli przed zakupem. Aplikacja tworzy nakładkę na sofę w Twoim salonie. Możesz zobaczyć, czy pasuje. Możesz zobaczyć, czy wygląda to odpowiednio. Nie wymaga domysłów.

Te aplikacje konsumenckie to tylko wierzchołek góry lodowej.

Technologia ta wykracza daleko poza smartfony. Jest stosowany w poważnych obszarach. Medycyna. Wojna. Biznes.

Armia amerykańska wykorzystuje urządzenia AR do celów szkoleniowych. Tworzą cyfrowe misje dla żołnierzy. Program nazywa się oficjalnie Syntetycznym Środowiskiem Szkoleniowym (STE). Jest to tak powszechne, że armia ujednoliciła terminologię.

Już wkrótce dostępne będą przenośne okulary AR i zestawy słuchawkowe. Mogłyby pomóc futurystycznym armiom przetwarzać informacje cyfrowe z niewiarygodną szybkością. Dowódcy będą podejmować lepsze decyzje na polu bitwy w czasie rzeczywistym.

Biznes także włącza się w ten proces. Lotnisko Gatwick korzysta z aplikacji AR. Pomaga podróżnym poruszać się po chaosie zatłoczonego terminalu. Nawigacja staje się łatwiejsza. Poziom stresu spada.

Możliwości rozwiązań rzeczywistości rozszerzonej są nieograniczone. Prawdziwym problemem jest integracja. Jak płynnie programiści wplecą te funkcje w nasze codzienne urządzenia?

To nie jest kwestia „czy”. To kwestia kiedy. I jak dobrze.

Koncepcja rzeczywistości rozszerzonej jest zwodniczo prosta. Bierzesz prawdziwy świat takim, jaki jest. Następnie nakładasz na niego grafikę, dźwięk i dane sensoryczne. Nakładka w czasie rzeczywistym. To brzmi jak podstawowa edycja wideo.

Pomyśl o linii pierwszego wyjścia w transmisjach meczów NFL. Lub złożona grafika w transmisjach wyścigów. To także rzeczywistość rozszerzona. Częściowo. Ale są ograniczone. Służą tylko jednemu punktowi widzenia. Kamera widzi jedno. Widzisz to samo. Brak personalizacji.

Rzeczywistość rozszerzona nowej generacji naprawia ten problem. Renderuje grafikę specjalnie dla perspektywy każdego widza. To jest krok naprzód.

Większość ciężkiej pracy nie została wykonana przez gigantów z Doliny Krzemowej. Pochodzi z laboratoriów uniwersyteckich. W lutym 2009 roku na konferencji TED odbyła się demonstracja, podczas której ludzie uciszali się w trakcie rozmów. Patti Mace i Pranava Mistry z grupy Fluid Interfaces w MIT pokazali SixthSense.

Projekt ostatecznie utknął w martwym punkcie. Ale architektura sprzętowa pozostaje istotna. Opisała podstawowe komponenty, które znajdują się dziś w wielu systemach rzeczywistości rozszerzonej.

  • Kamera
  • Mały projektor
  • Smartfon
  • Lustro

„SixthSense… zapewnia dobry przegląd tego, gdzie znaleźć podstawowe komponenty używane w wielu systemach rzeczywistości rozszerzonej”

Projekt był prosty (low-fi). Ale imponujące. Kamera śledziła gesty dłoni. Projektor wyświetlał informacje na dłoni lub ścianie. Smartfon przetwarzał dane. Lustro odbiło projekcję z powrotem do twoich oczu. Komputery przenośne były urządzeniami do noszenia na długo przed tym, zanim urządzenia ubieralne stały się głównym nurtem.

To nie była tylko demonstracja. To był rysunek.

Konfiguracja sprzętowa była zaskakująco prosta. Na szyi użytkownika umieszczono konstrukcję przypominającą sznurek, do której przymocowano kamerę internetową i mały projektor. Osoba nosząca nosiła na palcach cztery kolorowe podkładki. Nakładki te służyły nie tylko urodzie. Stanowiły główny interfejs do sterowania cyfrowymi nakładkami wyświetlanymi przez projektor na świat rzeczywisty.

Tym, co wyróżniało SixthSense, nie była skomplikowana inżynieria. W swoim niskim koszcie. Złożenie całego systemu kosztowało około 350 dolarów dzięki zastosowaniu gotowych komponentów. Co ważniejsze, udowodniło, że każda powierzchnia może stać się interaktywnym wyświetlaczem. Nie były wymagane żadne specjalne markery ani stałe nośniki.

Schemat działania był prosty, ale pomysłowy. Kamera zamontowana na piersi „patrzyła” na świat. Przesłała dane wizualne do smartfona. Telefon pełnił rolę mózgu, przetwarzając obrazy, uzyskując współrzędne GPS i pobierając dane z Internetu w czasie rzeczywistym. Następnie projektor wyświetlał wyniki z powrotem na tym, na co patrzył użytkownik.

Nadgarstek. Ściana. Kolejna osoba wróciła. Są to wszystkie prawidłowe powierzchnie wystawowe.

Gdy kamera podążała za wzrokiem użytkownika, rzeczywistość rozszerzona „zablokowała się” na obiektach fizycznych, z którymi użytkownik wchodził w interakcję. W scenariuszu supermarketu, gdy użytkownik wziął do ręki puszkę zupy, natychmiast pojawiła się nakładka informacyjna. Mieszanina. Cena. Wartość odżywcza. Nawet recenzje klientów były wyświetlane bezpośrednio na etykiecie puszki.

Interakcja odbywała się za pomocą palców pokrytych kolorowymi opuszkami. Patti Mays zauważyła, że ​​nie ważny jest konkretny materiał nakładki, ale jej kolor. Nawet różne odcienie lakieru do paznokci mogłyby teoretycznie działać jako urządzenia wejściowe. Kamera rejestrowała ruchy palców. Telefon zinterpretował gesty. Jeśli użytkownik chciał dowiedzieć się więcej o zupie, mógł przesunąć lub dotknąć wyświetlanego obrazu, aby porównać konkurencyjne marki.

„SixthSense dodał do tego, na co spojrzał; na przykład, jeśli wziął do ręki puszkę zupy w supermarkecie, znalazł i rzutował na zupę informacje dotyczące jej składników, ceny i wartości odżywczej, a nawet opinie klientów”.

Projekt ostatecznie utknął w martwym punkcie. Wszedł w długi okres bezczynności. Prawdopodobnie nigdy nie trafił na rynek konsumencki. Ale koncepcja nie jest martwa. Później do walki AR wkroczyły inne produkty, przejmując pałeczkę przekazaną wiele lat temu przez SixthSense.

Rzeczywistość rozszerzona na smartfonach

Gdy projekt urządzenia do noszenia odszedł w zapomnienie, podstawowa idea przetrwała. Przeniósł się do kieszeni i torebek. Smartfony stały się urządzeniami komputerowymi. Kamera pozostała na piersi; mówiąc metaforycznie, był teraz wbudowany bezpośrednio w urządzenie. Projektor został zastąpiony ekranem. Interakcja przeniosła się z kolorowych opuszek palców na dotyk i polecenia głosowe.

Luka pomiędzy domowym prototypem a nowoczesnymi aplikacjami zmniejsza się. Dzisiejsze doświadczenia rzeczywistości rozszerzonej nie wymagają smyczy. Nie wymaga osobnego projektora. Większość pracy wykonuje telefon. Jednak podstawowa obietnica pozostaje ta sama: nałożenie informacji cyfrowych na świat fizyczny. Spraw, aby Twoje najbliższe otoczenie było interaktywne.

SixthSense pokazał, że można to zrobić tanim kosztem. Pokazał, że bariery wejścia są niższe, niż wszystkim się wydawało. Społeczność technologiczna poszła dalej. Sprzęt stał się bardziej elegancki. Oprogramowanie jest bardziej inteligentne. Ale początkowy impuls nadał eksperyment za 350 dolarów. Udowodnił, że nie potrzebujemy gogli VR, aby uciec od rzeczywistości. Musieliśmy po prostu spojrzeć na nią nowymi oczami.

Albo nowe prognozy.

Rynek jest teraz zatłoczony. Konkurenci walczą o

Nakładki z prawdziwego życia: od sztuki ulicznej po handel detaliczny

Layar wcześnie udowodnił swoją koncepcję. Aplikacja wykorzystuje kamerę i GPS do pozyskiwania danych o okolicy. Wskaż nim budynek, a dowiesz się, czy firmy zatrudniają wewnętrznie. Może pobierać zdjęcia z Flickr lub historię z Wikipedii. Dane te są nakładane bezpośrednio na ekran.

Layar nie jest jedynym graczem na rynku. W październiku 2018 roku Mural Arts Philadelphia uruchomił wielkoformatowy interaktywny mural. Widzowie skierowali swoje smartfony na obiekty artystyczne, zobaczyli hologramy i usłyszeli odpowiednią muzykę. To było naprawdę wciągające przeżycie.

Science fiction jest coraz bliżej. Fani Gwiezdnych Wojen mogą teraz grać w holoszachy na swoich telefonach. Grafika wygląda futurystycznie, a oprawa dźwiękowa idealnie pasuje do odległej galaktyki.

Zdrowie i zakupy dzięki rozszerzonej rzeczywistości

Branża opieki zdrowotnej może się szybko zmieniać. Tissue Analytics opracowuje w tym celu aplikację. Lekarze i pielęgniarki używają smartfonów do rozpoznawania rodzajów ran. Pozwala to na szybszą diagnozę i skuteczniejsze leczenie.

Zakupy nie mogą już być grą w zgadywanie. Aplikacja Augment wyświetla nowe produkty w rzeczywistej przestrzeni. Widzisz rozkładany fotel w swoim salonie lub lampę na biurku. Możesz przeczytać recenzje przed zakupem. Koniec z zgadywaniem, jak tkanina będzie wyglądać w oświetleniu.

AR Compass Map 3D przenosi nawigację dalej. Łączy kompas z nakładką mapy. Aplikacja wykorzystuje kamerę do tworzenia w pełni wciągającej mapy 3D i podaje wskazówki, dokądkolwiek się udasz.

Wypróbuj przed zakupem

Total Immersion tworzy aplikacje dla biznesu i rozrywki. Chcesz przymierzyć okulary online? Aplikacja umieszcza ramki na wirtualnej twarzy. Od razu wiesz, czy oprawki w kształcie rogu Ci odpowiadają. Najprawdopodobniej nie.

A potem jest Pokemon Go. Niezwykłą popularność zyskała w 2016 roku. Gracze polowali na wirtualne stworzenia w miejscach publicznych. Z aplikacji korzystano na smartfonach lub tabletach. Zmieniło to sposób, w jaki ludzie poruszają się po miastach.

Rzeczywistość rozszerzona do celów wojskowych

Armie jako jedne z pierwszych zdały sobie sprawę, że gry wideo mogą szkolić żołnierzy do walki bez ryzyka faktycznej śmierci. Teraz stosują tę samą logikę w rzeczywistości rozszerzonej (AR). Zmiana już następuje. Żołnierze przenoszą się na niezwykle wciągające pola bitwy, które charakteryzują się wyświetlaczami na głowach i inteligentnymi okularami. To nie tylko szum. Prognozowano, że tylko w 2018 roku rynek wojskowych rozwiązań AR osiągnie wartość 1,4 miliarda dolarów.

Kanadyjska firma Arcane Technologies dostarcza już te urządzenia amerykańskiej armii. Te montowane na głowie wyświetlacze nie tylko wyświetlają wideo; nakładają dane cyfrowe na świat fizyczny. Wyobraźcie sobie oddział zwiadowczy w Afganistanie. Zamiast zgadywać, co Cię czeka, zestaw słuchawkowy AR może nakładać plany, zdjęcia satelitarne lub przekazy na żywo z drona bezpośrednio w polu widzenia żołnierza. Jest to przewaga taktyczna, która wydaje się science fiction, dopóki nie spojrzysz na kod źródłowy.

Wiele z tych aplikacji wojskowych wykorzystuje silniki fizyczne i techniki programowania pierwotnie opracowane dla strzelanek FPS. Obsesja branży gier na punkcie realizmu pośrednio finansuje bezpieczniejsze i bardziej realistyczne symulacje szkoleniowe.

Mobilna rewolucja AR

Aplikacje AR na smartfonach mają krótką żywotność. Pojawiają się, stają się trendem i znikają. Bardziej znaczący sygnał pochodzi od producentów sprzętu, którzy mocno stawiają na trwałość technologii. Firma ASUS wypuściła Zenfone AR specjalnie po to, aby uchwycić wczesną dynamikę rynku skupionego na AR. Było to ryzykowne, ale sygnalizowało zamiar.

Apple i Google również przeprojektowują swój sprzęt, aby poradzić sobie z dużym obciążeniem oprogramowania AR. Nowoczesne iPhone’y, iPady i urządzenia z Androidem mają teraz wystarczającą moc obliczeniową, aby uruchamiać aplikacje rzeczywistości rozszerzonej wymagające dużych zasobów. Nie potrzebujesz już nieporęcznego projektu. Wystarczy kieszonkowy komputer w torbie. Kiedy połączysz tę surową moc obliczeniową z wdrożeniem szybszych sieci 5G, ograniczenia opóźnień zaczną zanikać.

Ta zmiana w infrastrukturze oznacza, że ​​AR będzie działać niezależnie od tego, czy znajdujesz się w gęsto zaludnionym biurze miejskim, czy jedziesz wiejską autostradą. Szybkości transmisji danych wymagane do renderowania w czasie rzeczywistym stają się możliwe.

Media społecznościowe pozycjonują się, aby zdominować tę przestrzeń. Facebook uruchomił AR Studio, aby pomóc programistom w tworzeniu aplikacji w jego ekosystemie. Eksperymentują także ze swoimi okularami AR. Google rozwija swoją platformę Tango, integrując wyszukiwanie wizualne za pomocą Google Lens i różnych narzędzi AR wykorzystujących kamerę. Apple utrzymuje pozycję lidera dzięki ARKit, zapewniając programistom bazę kodu potrzebną do tworzenia rozwiązań AR na iOS.

Historia Google Glass to przestroga dla branży. Wersja konsumencka została wprowadzona na rynek w 2013 roku i wywołała ogromny szum. Utknął w martwym punkcie w 2015 r. ze względu na obawy dotyczące prywatności i ograniczoną użyteczność. Google nie zabił projektu; ponownie się skupił. W 2017 r. uwaga skupiła się na uzasadnieniach biznesowych. W 2018 roku startup o nazwie Brain Power zaczął sprzedawać okulary Google Glass, aby pomóc osobom z autyzmem poprawić umiejętności interakcji społecznych. Urządzenie zachęcało do pozytywnych interakcji, udowadniając, że AR ma niszowe zastosowania o wysokiej wartości, wykraczające daleko poza gry i filtry społecznościowe.

Ograniczenia i przyszłość rozszerzonej rzeczywistości

Technologia jest potężna, ale nie jest magią. Żywotność baterii pozostaje wąskim gardłem. Pole widzenia dostępnych obecnie zestawów słuchawkowych jest często ograniczone. Sprzęt jest nadal nieporęczny w porównaniu do standardowych okularów. Trajektoria jest jednak jasna. W miarę jak procesory stają się coraz mniejsze, a sieci stają się coraz szybsze, przepaść pomiędzy nakładką cyfrową a światem fizycznym będzie się zmniejszać. Wychodzimy z fazy nowości i przechodzimy do fazy użyteczności. Pytaniem nie jest już, czy AR będzie działać, ale kto będzie właścicielem interfejsu.

Smartfony osiągnęły swój limit. Ekran jest zbyt mały, aby naprawdę nakładać cyfrowe obiekty na świat rzeczywisty. Utknęliśmy, wpatrując się w kawałek szkła, próbując wyobrazić sobie, jak wirtualne krzesło zmieści się w naszym salonie lub jak strzałka nawigacyjna zrówna się z prawdziwą ulicą. Robi się ciasno i niewygodnie.

Dlatego kolejnym logicznym krokiem jest technologia noszenia. Zmierzamy w stronę okularów rzeczywistości rozszerzonej, a nawet soczewek kontaktowych. Urządzenia te eliminują barierę ekranu. Poszerzają pole widzenia. Nie patrzysz już w dół. Widzisz przez świat, a cyfrowe warstwy unoszą się w Twoim prawdziwym polu widzenia.

Zmiana sprzętu

Pomyśl o strategii. W komputerze są to piksele na monitorze. Dzięki okularom AR zaprosisz znajomego do siebie. Oboje patrzycie na swój stolik do kawy. Nagle pojawia się pole bitwy. Geometria stołu staje się krajobrazem. Znika problem braku miejsca na ekranie. Sprzęt staje się raczej oknem niż celem końcowym.

„Problem braku miejsca na ekranie nie będzie już aktualny.”

Nie chodzi tylko o gry. To kwestia wygody. Jest to zdolność widzenia informacji bez odrywania wzroku od osoby lub miejsca przed tobą.

Problem przeciążenia informacyjnego

Istnieje coś takiego jak „za dużo danych”. Z uzależnieniem od smartfonów już się zmagamy. Dlaczego mielibyśmy powitać narzędzie, które dostarcza nam ciągłych strumieni danych kontekstowych?

Jeśli stoisz przed zabytkowym budynkiem, czy chcesz, aby aplikacja podała Ci datę jego powstania? A może chcesz przeczytać znak? Płyta jest fizyczna. Jest dostępny dla każdego przechodnia. Nakładka AR działa tylko wtedy, gdy dysponujesz odpowiednią technologią. To tworzy lukę.

Przewodniki to kolejny przykład. Aplikacja potrafi odczytywać fakty. Nie jest w stanie odtworzyć iskry ludzkiej rozmowy. Nie może oferować osobistego kontaktu. Poleganie na AR we wszystkim może oznaczać, że przegapimy subtelne, ludzkie chwile tuż przed nami.

Koszmar prywatności

To jest ciemna strona. Oprogramowanie do rozpoznawania obrazu w połączeniu z AR będzie wkrótce dostępne.

Wyobraź sobie, że kierujesz telefon w stronę nieznajomego. Od razu widzisz jego profil na LinkedIn. Widzisz ostatnie zakupy w Amazon. Widzisz jego tweety. Większość osób publikuje te informacje dobrowolnie. Jednak w miejscach publicznych zgoda rzadko jest wyraźna.

To szok spotkać kogoś, kto zdaje się znać całą twoją historię, zanim jeszcze wymienicie nazwiska. AR to umożliwia. Zamienia każdą twarz w bazę danych z możliwością przeszukiwania.

Potencjał

Pomimo ryzyka korzyści są niezaprzeczalne.

  • Konstrukcja: Wirtualne znaczniki pokazują dokładną lokalizację montażu belki. Żadnych domysłów. Mniej strat materiałów.
  • Medycyna: Lekarze mogą nakładać zdjęcia rentgenowskie na manekina. To dodaje realizmu nauce.
  • Nauka: Paleontolodzy pracujący na zmiany mogą zostawiać wirtualne notatki na kościach dinozaurów. Członkowie zespołu widzą instrukcje w czasie rzeczywistym.
  • Artyści: Wirtualne graffiti pozwala wyrazić siebie bez niszczenia mienia.

Możesz mieszkać w mieście przez dziesięć lat. Skieruj swoje urządzenie AR na park. Naucz się czegoś nowego. Istnieją warstwy ukrytych informacji. Aby je zobaczyć, potrzebujesz tylko odpowiedniego narzędzia.

Przyszłość formatu mieszanego

Nie zobaczymy tylko jednego typu AR. To będzie mieszanka.

Będziesz miał głupie aplikacje, takie jak gra Dixie Cups, do mycia zębów przez dzieci. Tylko. Śmieszny. Podstawowy.

Ale wraz z tym producenci i ośrodki badawcze stworzą poważne narzędzia. Będą skupieni na produktywności. Starzejąca się siła robocza potrzebuje takich pomocników. Narzędzia, które pomogą wypełnić lukę. Popchną adopcję dalej na tę niezbadaną ścieżkę.

Ewolucja zachodzi w oprogramowaniu i sprzęcie. Nowe aplikacje pojawiają się codziennie.

Przyszłość rozszerzonej rzeczywistości rysuje się w jasnych barwach. Aby go zobaczyć, możesz potrzebować okularów przeciwsłonecznych. A może i okulary AR.

Często zadawane pytania

Co to jest rzeczywistość rozszerzona?
Jest to żywy obraz fizycznego, rzeczywistego środowiska, którego elementy są „wzmacniane” za pomocą komputerowych bodźców zmysłowych, takich jak dźwięk lub grafika.

Jaka jest różnica między VR i AR?
Rzeczywistość wirtualna (VR) to symulowane doświadczenie, które może przypominać świat rzeczywisty lub całkowicie się od niego różnić. Rzeczywistość rozszerzona (AR) łączy to, co użytkownik widzi w swoim rzeczywistym środowisku, z obrazami generowanymi komputerowo.

Co to jest rzeczywistość rozszerzona i przykłady?
Jeśli spojrzysz na zewnątrz i skierujesz na niego smartfon, może dostarczyć więcej informacji, takich jak nazwy kawiarni czy siłowni. Przykłady obejmują HoloLens, Google ARCore, Pokemon Go, aplikacje do projektowania wnętrz, doświadczenia AR i Google Glass.

Gdzie technologia naprawdę żyje

Linki do HowStuffWorks i laboratoriów akademickich są przydatne do zagłębienia się w temat, ale nie zmieniają rzeczywistości w terenie. Nie mówimy tu o niewidzialnych pelerynach-niewidkach czy grafice 3D w próżni. Mówimy o tym, jak te systemy oddziałują z naszą przestrzenią fizyczną. Laboratorium Grafiki Komputerowej i Interfejsu Użytkownika Uniwersytetu Columbia oraz Laboratorium Środowiska Rozszerzonego Georgia Tech badają ten obszar od lat. Nie tylko badali piksele. Badali uwagę.

Publikacje takie jak Alfresco i inne blogi technologiczne śledzą przejście od nowości do praktyczności. Listy innowacyjnych przykładów można znaleźć wszędzie, ale prawdziwa historia leży w ich wdrożeniu. Jak dokładnie nakładka AR pomaga pracownikowi? Albo gracz? Albo turysta?

Biznes nakładkowy

Pieniądze poruszają się szybko. Według VisionGain, światowy rynek wojskowej rzeczywistości rozszerzonej osiągnął w 2018 roku 1,40 miliarda dolarów. Liczba ta nie pojawiła się tylko. Było to podyktowane koniecznością. Wojsko potrzebowało lepszej świadomości sytuacyjnej. Chcieli wyświetlaczy przeziernych (HUD), które nie wymagały nieporęcznych okularów. ZDNet odnotował szybki wzrost wykorzystania w sektorze obronnym. Tu już nie chodzi o gry. Chodzi o przetrwanie i efektywność.

Jednak zastosowania cywilne doganiają zastosowania wojskowe. W marcu 2017 r. Harvard Business Review opublikował badanie pokazujące, że rzeczywistość rozszerzona już poprawia produktywność. Pomyśl o liniach montażowych. Pomyśl o technikach zajmujących się naprawami. Nie czytają już instrukcji. Widzą kroki tuż przed sobą. Dane są bezsporne. Zmniejsza to liczbę błędów. To przyspiesza naukę. To nie magia. To po prostu skuteczniejszy sposób prezentowania informacji.

W październiku 2018 roku Facebook potwierdził, że pracuje nad własnymi okularami AR. TechCrunch szczegółowo opisał wyciek. Dlaczego gigant sieci społecznościowych potrzebuje okularów? Ponieważ ekran staje się przestarzały. Jeśli widzisz dane w polu widzenia peryferyjnego, po co patrzeć na telefon? Urządzenie znika. Interfejs pozostaje.

Aplikacje poza zestawem słuchawkowym

Nie potrzebujesz drogiego sprzętu, żeby dostrzec trend. Spójrz na opiekę zdrowotną. W listopadzie 2018 r. Mobihealthnews poinformował, że Wound Care Advantage wykorzystuje sztuczną inteligencję i aplikacje na smartfony do analizy tkanki. Pielęgniarka celuje telefonem w ranę. Aplikacja mierzy głębokość. Śledzi proces gojenia. To proste. To skuteczne. To rzeczywistość rozszerzona bez zestawu słuchawkowego.

A potem jest sztuka. Mural Arts Philadelphia zaprezentowała swój pierwszy mural AR (mural) zatytułowany „Dreams, Diaspora and Destiny”. Inquirer relacjonował premierę w październiku 2018 r. Kierujesz telefon na nieruchomą ścianę. Stana budzi się do życia. To nie tylko sztuczka. Dodaje to warstwę narracji do przestrzeni publicznych. Zmienia to sposób, w jaki postrzegamy środowisko miejskie.

Do ruchu przyłączają się nawet marki żywności i napojów. Dixie dodała grę AR dla dzieci do papierowych kubków. Dyrektor ds. marketingu poinformował o tej przeprowadzce w maju 2016 r. Dzieci kładą szklanki na stole. Gra się rozpoczyna. To jest odwrócenie uwagi. To także kanał marketingowy. To dyskretne. To jest wszędzie.

Pierwsi pionierzy

Nie możemy zapominać o początkach. W sierpniu 2009 roku Mashable zauważył, że Yelp to pierwsza aplikacja wykorzystująca rzeczywistość rozszerzoną na iPhone’a. Skierowałeś kamerę na ulicę. Aplikacja nałożyła oceny restauracji na budynki. To było kłopotliwe. Było pełne błędów. Ale to potwierdziło tę koncepcję. UrbanSpoon podążył za nim. Dziennikarka New York Timesa, Jena Wortham, zauważyła, że ​​ułatwiło to wyszukiwanie restauracji. Nie trzeba było czytać recenzji w cichym kącie. Dane można było zobaczyć stojąc w kolejce.

Priya Ganapati z Wired wyjaśniła, jak to działa w sierpniu 2009 roku. Celem nie było całkowite zanurzenie się w grze. Kontekst był ważny. System musiał wiedzieć, gdzie jesteś. Musiała wiedzieć, na co patrzysz. Następnie mogłaby nałożyć informacje na wierzch. Chodziło o znaczenie. Nie wszystko musi być przed nosem. Tylko to, co się liczy.

Upadek i przyszłość

Nie wszystkie eksperymenty przetrwały. Projekt Sixth Sense, stworzony przez Pranava Mistry’ego i Patti Mace z Massachusetts Institute of Technology, stał się legendarny. Wystąpienie TED z marca 2009 r. wciąż ma miliony wyświetleń. Ludzie obserwowali, jak facet nosi projektor i okulary i wchodzi w interakcję ze światem za pomocą gestów. To było piękne. To było ambitne. Jednak produkt nigdy nie trafił na rynek. W 2013 roku Vulcan Post zapytał, co się z nim stało. Odpowiedź jest prosta. Sprzęt był za ciężki. Oprogramowanie było zbyt skomplikowane. Koszt był zbyt wysoki.

Ale idee przetrwały. Kontrola gestów. Mapowanie projekcji. Wizja komputerowa. Przeszli na inne produkty. Google Glass próbowało wejść na rynek konsumencki. Nie udało się. Nie była odpowiednia dla każdego. Ale stojąca za tym technologia nie zniknęła. W sierpniu 2018 r. serwis Elearning Inside News poinformował, że pomoc dla osób autystycznych firmy Brain Power oparta na Google Glass w końcu trafiła na rynek. Wykorzystuje te same zasady sprzętowe. Jest przeznaczony dla określonej grupy demograficznej o wysokich potrzebach. Działa, bo jest ukierunkowany.

Wojna o sprzęt

ASUS wypuścił Zenfone AR. Był to jeden z pierwszych telefonów zaprojektowanych specjalnie pod kątem rzeczywistości rozszerzonej. To nie był tylko aparat z aplikacją. Miał moc obliczeniową. Miał czujniki. Było to narzędzie specjalistyczne. Jednak specjalistyczne narzędzia trudno sprzedać na rynku masowym. Ludzie chcą jednego urządzenia do wszystkiego.

Dlatego trend przesuwa się w stronę lekkich okularów. Lub w kierunku ulepszania smartfonów. Granica się zaciera. Facebook stawia na punkty. Apple pracuje nad ARKitem. Google pracuje nad ARCore. Platformy powstają właśnie teraz. Aplikacje są pisane. Rynek jest rozdrobniony.

Dlaczego to ma teraz znaczenie

Możesz pomyśleć, że to wszystko to tylko puste gadki. Można by pomyśleć, że to kolejny cykl szumu technologicznego. Ale spójrz na statystyki. Wojsko wydaje miliardy. Pracownicy korzystają z niego na co dzień. Artyści włączają to do swojej twórczości. Dzieci bawią się tym na filiżankach. To nie jest problem przyszłości. Taka jest obecna rzeczywistość.

Pytanie nie brzmi, czy rzeczywistość rozszerzona zmieni sposób, w jaki wchodzimy w interakcję z informacjami. Ona już się zmieniła. Pytanie brzmi, jak się do tego przystosujemy. Czy będziemy nosić okulary? Czy zaufamy nakładkom? Czy pozwolimy algorytmom decydować o naszym widoku ulicy?

To bałagan. To coś, nad czym stale musimy pracować. To ewoluuje. Wciąż definiujemy normy społeczne. Wciąż debugujemy technologię. Ale następuje zmiana. Ekran się rozszerza. To już nie jest tylko w Twojej dłoni. Jest spokojny. I coraz trudniej jest to zignorować.

Wymienione tutaj źródła to tylko wierzchołek góry lodowej. Istnieją tysiące artykułów. Setki startupów. Miliony użytkowników. Historia jest wciąż pisana. I ty w tym jesteś.