Zapomnij o klimacie: dlaczego Demokraci zmieniają strategię

15

Do wyborów śródokresowych w USA pozostało pięć miesięcy.

Demokraci wpadają w panikę. Próbują przekonać wyborców, że standard życia jest ważniejszy niż jakiekolwiek inne kwestie.

Aby ta strategia zadziałała, stara retoryka będzie musiała zostać porzucona. Zmiana klimatu? Kiedyś jeden z głównych filarów partii, teraz ten temat schodzi na dalszy plan. Matt Huber uważa, że jest to całkowicie akceptowalne. Co więcej, jest przekonany, że to nawet najlepsze.

Huber uczy geografii na Uniwersytecie Syracuse. Jest autorem książki * “zmiana klimatu jako wojna klasowa”. Opublikował także artykuł w The New York Times * z nagłówkiem, który zasadniczo wzywa: Przestań mówić o topnieniu lodu.

Powiedział Seanowi Rameswaramowi, że odwrócenie uwagi od kryzysu klimatycznego może być najmądrzejszym posunięciem, jakie pozostawili Demokraci.

Dlaczego właśnie teraz musisz milczeć?

To oznacza koniec dwudziestoletniego eksperymentu. Przez dwadzieścia lat Demokraci stawiali wszystko na jednej mapie: pomysł, że program klimatyczny mobilizuje szeroką koalicję wokół tworzenia zielonych miejsc pracy. Huber już nie wierzy, że to zadziała. Nacisk na” kryzys ” w retoryce nie dał ani wpływu,ani większości głosów.

Większość Amerykanów? Dbają o swoje portfele, a nie o pogodę.

Kiedy klimat stał się* głównym * problemem?

Rok 2006. “Niewygodna prawda”. Al Gore zmienił świadomość społeczną. Kilka lat później wybuchł kryzys finansowy.

Nastroje w społeczeństwie przypominały wielki kryzys. Ludzie chcieli inwestycji publicznych. Praca. Zmiana klimatu zapewniła odpowiednią pilność. To sprawiło, że argument za masowymi wydatkami stał się bardziej przekonujący. Łączyła ekologię z gospodarką.

Kiedy Alexandria Ocasio-Cortez promowała zieloną nową sprawę, ta logika wciąż działała. Zaproponowała reakcję w stylu” Nowego Ładu ” Roosevelta w celu rozwiązania kryzysu gospodarczego.

Ale to się nigdy nie wydarzyło.

Zamiast tego nastąpiła recesja z powodu pandemii. Dziwne zamrożenie działalności gospodarczej, a nie zapaść przemysłowa, która wymagałaby federalnego programu tworzenia miejsc pracy. Nazwa “zielona nowa sprawa” została szybko użyta przeciwko nim. Huber był wtedy fanem tego pomysłu. Podobał mu się pozytywny wizja przyszłości.

Ale realizacja okazała się chaotyczna. Przypomnij sobie dokument z najczęściej zadawanymi pytaniami (FAQ) z 2019 roku.

To była jakaś dziwna świadomość. Mówiono, że nie będą zakazywać przewozów lotniczych ani hodowli krów.

“Fox News” od razu podchwycił temat. Narracja zamieniła się w hasło: “chcą zakazać hamburgerów”.

To, co zaczęło się jako szerokie odwołanie do klasy robotniczej, przekształciło się w kolejny okopowy rów wojny kulturowej.

Biden zdał sobie sprawę, że nie może używać tego brandingu. Zamiast tego nazwał swoje prawo “Ustawą o obniżaniu inflacji”.

Był to największy projekt ustawy o ochronie środowiska w historii USA. Przynajmniej tak twierdzili. Teraz? Nikt o nim nie pamięta.

Huber wskazuje na to niedopasowanie. Ustawa o obniżaniu inflacji opierała się na długoterminowych ulgach podatkowych dla inwestycji prywatnych. Lokalne społeczności otrzymywały projekty, ale nie kojarzyły ich z Bidenem. Widzieli tylko prywatne firmy.

Tymczasem inflacja spustoszyła klasy średnie i robotnicze.

Biały Dom wskazywał na wzrost PKB. Niskie bezrobocie. Liczby wyglądały świetnie.

Ale PKB nie jest spożywany. Ale jedzenie trzeba było zapłacić.

Odpowiedź nie leżała w rachunkach klimatycznych. Odpowiedź była w kuchni.

Rok 2024 minął. Trump wrócił. Uchylił część przepisów ustawy. W 2025 r. emisje w USA wzrosły.

Smutny? Oczywiście.

Ale spójrz na kandydatów.

Demokratyczni przedstawiciele klasy robotniczej. Związkowcy. Chcą opodatkować bogatych. Chcą powszechnej opieki zdrowotnej (Medicare-for-All).

Ale unikają słowa “klimat”.

Kiedy jednak o tym wspominają, wiążą się z taryfami za energię. Z dostępnością Usług. Zrozumieli: apokaliptyczna retoryka nie porusza ludzi. Porusza przetrwanie.

Sam Forstag z Montany jest strażakiem spadochroniarzem. Zeskakuje z samolotów, by walczyć z pożarami. Jest członkiem Związku. Wspierają go Bernie Sanders i Ocasio-Cortez.

Na jego stronie? Zmiana klimatu jest wspominana mimochodem,jeśli w ogóle. I to jest związane z pracą w energetyce.

To samo w Oklahomie. Spawacz.

To samo w Minnesocie. Stewardesa.

Pięć lat temu byli posłańcami “zielonej nowej sprawy”. Teraz? Trzymają ten temat w tajemnicy.

Spójrz na Ziobrę Mamdani.

Wcześniej był wybierany pod hasłem władzy publicznej. Teraz wygrał dzięki dostępności usług. Podczas kampanii wyborczej ledwo poruszył temat klimatu.

Przesłanie zostało przyjęte: tak buduje się koalicję. Tak wygrywają.

Huber nie płacze nad tym zwrotem akcji.

“Problem klimatyczny to kwestia władzy”.

Nie bolało go to. To potwierdziło jego tezę.

Energetyka, transport, mieszkania. Są to sektory, które należy zdekarbonizować.

Ale są to również sektory, na których zależy klasie robotniczej, gdy zabraknie im pieniędzy.

Wołanie o “istniejące zagrożenie” nie stworzyło władzy.

Koncentracja na rachunku za energię? Może to zadziała.

Po ustanowieniu władzy dekarbonizacja będzie mogła za nią podążać.