Monzo zbliża się do Twojej umowy mobilnej. Nie tyle z lepszym kryciem, co z inną przynętą. Rabaty rosną z biegiem czasu. Brzmi zbyt dobrze, aby mogło być prawdziwe. Generalnie tak jest w brytyjskim sektorze telekomunikacyjnym. Ale bank cyfrowy stawia na Twoją lojalność. I to naprawdę ją nagradza. Wreszcie.
Matematyka wierności
Oto jak to działa. Subskrybujesz. Zostajesz. Oszczędzasz. Konkretnie 5% z konta co roku. Zaoszczędź te lata, a możesz zaoszczędzić aż do 30% całkowitej kwoty. To czysta inżynieria zapobiegająca rezygnacjom. Większość dostawców nie cierpi, gdy pozostajesz na miejscu. Podnoszą ceny, gdy wzrasta inflacja lub gdy ogranicza Cię umowa. Monzo chce czegoś przeciwnego. Chcą, żebyś opuścił Wielką Czwórkę i został tutaj.
„Zachęty do długoterminowego zaangażowania, a nie kary za nie.”
Takie jest podejście. To działa. Wydaje się orzeźwiające. Może nawet coś zmieni.
Kto właściwie zapewnia połączenie?
Wyjaśnijmy sobie od razu jedną kwestię. Monzo nie jest właścicielem wież. Nie są właścicielami częstotliwości. To nie jest projekt telekomunikacyjny. To projekt bankowy udający projekt telekomunikacyjny. Usługa działa w sieci Virgin O2. Operatorzy wirtualni. MVNO. Tak właśnie zrobił Revolut, wprowadzając na początku tego roku własną taryfę opartą na Vodafone. Co robią dziesiątki innych małych firm. Wynajmują drogę. Monzo po prostu dodał zniżkę na obniżenie opłat drogowych.
W Wielkiej Brytanii jest właściwie tylko czterech prawdziwych operatorów sieci: EE, Vodafone, Three i Virgin Media O2. Cała reszta to tylko fasady. Oczywiście ładniejsze fasady. Z aplikacją banku. Ale wciąż fasady.
Lina regulacyjna
Czas uruchomienia jest podejrzanie wygodny. Zasady są coraz bardziej rygorystyczne. Od 2025 r. dostawcy nie będą już mogli po prostu podnosić cen w trakcie obowiązywania umowy bez ostrzeżenia. Żadnych ukrytych promocji. W zeszłym roku kanclerz Rachel Reeves napisała nawet listy, w których zawstydziła branżę. Dlatego firmy takie jak Monzo całkowicie znoszą umowy. Żadnych kar za wyjazd. Brak rocznego zobowiązania. Ale spójrz uważnie. Mogą jeszcze podnieść cenę bazową. Osoba, która zarejestruje się jutro, może zapłacić więcej niż Ty dzisiaj. Po prostu nie zaskoczą Cię w środku cyklu rozliczeniowego.
Żadnych kar za wyjazd. Ale nie ma też gwarancji, że cena pozostanie niezmieniona. Po prostu różne bodźce.
Zyski już rosną
Dlaczego warto zająć się branżą telefoniczną? Po co komplikować funkcjonowanie konta bankowego za pomocą kart SIM? Spójrz na liczby. Monzo jest głodny. W zeszłym roku zyski wzrosły o 44%. 87,3 mln funtów przed opodatkowaniem. W porównaniu do 60,5 mln funtów przychody wyniosły 1,7 mld funtów, co oznacza wzrost o 39%. Poprzez pożyczanie. Poprzez subskrypcje. Ze względu na większą liczbę użytkowników. Z aplikacji korzysta obecnie ponad 15 milionów klientów. Tylko w zeszłym roku dołączyły miliony osób.
Rozpoczęli działalność 11 lat temu, aby zrewolucjonizować tradycyjne banki. Teraz chcą Twojego planu mobilnego.
Kolejna karta SIM?
Same taryfy są proste. Tylko cyfrowe. Trzy poziomy.
– 8 funtów miesięcznie
– 12 funtów miesięcznie
– 20 funtów miesięcznie
Dane są różne. Sieć pozostaje ta sama. Premiera nastąpi latem tego roku. Rejestracja zainteresowanych jest już dostępna. To jest tanie. To jest czyste. To podważa stary model. Albo nie? Czy to tylko kolejna warstwa zmęczenia przyjazną dla użytkownika subskrypcją? Może. To prawdopodobnie lepsze niż to, co mieliśmy. Konkurencja nabiera tempa. Revolut już tu jest. Klarna patrzy. Monzo nie będzie siedzieć z boku, podczas gdy inne firmy z branży fintech odbierają Ci minuty na codzienne użytkowanie.
Więc możesz się przełączyć. Możesz pozostać wierny. W tym roku możesz zaoszczędzić 5%. Następne 10%. Możesz też i tak obserwować zmiany cen. Piłka jest po twojej stronie. Może.
