Jest poniedziałek rano. Pojawia się pozew. Dwadzieścia sześć osób twierdzi, że Meta zrobiła coś więcej, niż tylko je zwolniła. Mówią, że algorytm wybrał ich, ponieważ byli nieobecni w pracy.
„Te oskarżenia są bezpodstawne… decyzje były i są podejmowane przez ludzi.”
Meta tak twierdzi. Ale dokumenty złożone w sądzie federalnym mówią co innego. Przesłuchanie zaplanowano w Oakland. Zarzut jest prosty: narzędzia sztucznej inteligencji wskazały właśnie tych pracowników do zwolnień. W szczególności ci, którzy przebywali na urlopach chronionych prawnie.
Oto jak to działa. Zniknęło około 8 000 stanowisk pracy – dziesięć procent całej siły roboczej firmy. To duży krok. Meta korzystała z programów do śledzenia naciśnięć klawiszy, pasków aktywności i ocen wydajności skompilowanych przy użyciu kodu.
Powodowie twierdzą, że system jest stronniczy.
Jeśli weźmiesz urlop rodzicielski, Twoja wydajność spadnie. Jeśli prosisz o zakwaterowanie dla osób niepełnosprawnych, Twoja aktywność jest ograniczona. AI widzi te dane. Nie obchodzi go, dlaczego liczby są niskie. Rejestruje tylko to, że wyglądasz na powolnego pracownika. A w świecie korporacji sprawianie wrażenia powolnego jest niebezpieczne.
Wszystkich dwudziestu sześciu powodów wzięło jakąś formę urlopu, zanim spadł na nich topór. Osiem kobiet przebywało na urlopie macierzyńskim lub macierzyńskim. Czterech mężczyzn korzystało z urlopów rodzicielskich. Jedna osoba wykorzystała ten czas na opiekę nad bliskim lub po stracie bliskiej osoby. Następnie pojawiło się zawiadomienie o zwolnieniu.
Firma nie zwolniła wszystkich od razu. To było sprytne. Zwolnienia rozpoczęły się 22 lipca. Na razie pracownicy mają karty dostępowe i dostęp do systemów. Ale oni są w zawieszeniu.
Jeden z powodów twierdzi, że kierownik bezpośrednio ostrzegał o niebezpieczeństwie. Jeśli pójdziesz na zwolnienie lekarskie, zwiększa się ryzyko zwolnienia. To nie jest przewodnik, to jest konfiguracja. W pozwie wymieniono szereg naruszonych przepisów: ustawę o urlopie rodzinnym i medycznym (FMLA), ustawę o osobach niepełnosprawnych (ADA) oraz ustawę o uczciwości pracowników w ciąży. Sytuacja wygląda jak podręcznikowy przykład naruszenia.
W tym miejscu pojawia się termin prawniczy „odmienne oddziaływanie”. Nawet jeśli Meta nie żywiła niechęci do pracownic w ciąży, ich system był dla nich szkodliwy. Kobiety chętniej korzystają z takich wakacji. AI łapie je w tego rodzaju „pułapkę sieciową”. Nie musi to być koniecznie złośliwe. To jest matematyka. Zimna, pozbawiona uczuć, obojętna matematyka.
Meta zaprzecza wszelkim zarzutom. Ich oświadczenie jest eleganckie, korporacyjne. Mówią, że decyzje podjęli ludzie. Nie sztuczna inteligencja. Może po prostu ludzie posługujący się narzędziami?
Dlaczego więc mieliby w ogóle odczuwać potrzebę twierdzenia, że nie jest to sztuczna inteligencja?
Pracownicy ci domagają się nakazu sądowego. Zatrzymaj proces. Utrzymuj ich w zatrudnieniu do czasu rozpatrywania sprawy w arbitrażu. Dla nich jest to sprawa pilna. Utrata pracy w czasie ciąży wiąże się nie tylko z utratą dochodów. Znika ubezpieczenie zdrowotne. Wartość akcji jako rekompensaty spada. Niektórzy ryzykują konsekwencjami imigracyjnymi, które mogą zmusić ich do opuszczenia kraju.
Przekroczenie wysokiego progu udowodnienia „nieodwracalnej szkody” w sądzie nie jest łatwe. Muszą szybko dokonać tego skoku.
Sprawa rodzi szersze pytanie. Czy pod pozorem zwiększania efektywności tworzymy narzędzia automatyzujące dyskryminację? Technologia idzie do przodu. Prawo próbuje ich dogonić. Ktoś może zostać ranny, zanim ktokolwiek zda sobie sprawę ze skali problemu.
