W zeszłym tygodniu Richelle Witherspoon przed kamerą na Instagramie powiedziała milionom obserwujących, że kobiety w niewystarczającym stopniu korzystają ze sztucznej inteligencji. Jej przesłanie było proste: przestudiuj to. Dołącz do nas. Podejmij działania już teraz.
Sekcja komentarzy eksplodowała. Tysiące użytkowników ostro skrytykowało gwiazdę. Zwrócili uwagę na ślad węglowy centrów danych, zwrócili uwagę na błąd algorytmiczny i nazwali jego ton niewrażliwym na rzeczywiste obawy związane z technologią.
Czy Witherspoon nie ma racji, chcąc angażować kobiety? Nie. Różnice między płciami we wdrażaniu sztucznej inteligencji są realne i rosną. Jej propozycja nie trafiła jednak w sedno, ponieważ zignorowała bariery strukturalne, które przede wszystkim uniemożliwiają kobietom dostęp do technologii. Jeśli nawet Else Woods nie jest w stanie przezwyciężyć deficytu zaufania przeciętnej kobiety z pokolenia milenialsów, jakie szanse ma celebrytka?
Czynnik awersji do ryzyka
Badania dają jasny obraz. Kobiety postrzegają sztuczną inteligencję inaczej niż mężczyźni. Niekoniecznie jako „zło”, ale jako ryzyko. Gospodarcze i społeczne konsekwencje generatywnej sztucznej inteligencji są nadal owiane niepewnością, a kobiety z natury są bardziej niechętne ryzyku.
Następnie jest sama siła robocza. Od 2025 r. kobiety zajmują około 25% stanowisk w branży technologicznej. Mniej niż 20% z nich zajmuje stanowiska kierownicze. Mężczyźni często aplikują na stanowiska, na które mają jedynie 60% kwalifikacji. Kobiety czekają, aż osiągną 100%. Jest to luka w zaufaniu, która bezpośrednio przekłada się na lukę w uczestnictwie.
Badanie Deloitte z listopada 2020 r. potwierdziło kolejny aspekt: stopień wykorzystania sztucznej inteligencji spada wraz z wiekiem, a różnice między płciami są największe wśród kobiet w wieku powyżej 45 lat.
W zeszłym roku firma rekrutacyjna Randstad wyraźnie podkreśliła tę kwestię. Spośród pracowników posiadających określone umiejętności w zakresie sztucznej inteligencji 71% to mężczyźni. Tylko 29% to kobiety. To różnica 42 punktów procentowych. Mężczyźni są zainteresowani szkoleniem AI w 35% przypadków. Kobiety – 27%. W szczególności w przypadku umiejętności generatywnych sztucznej inteligencji stosunek ten wynosi 69% mężczyzn w porównaniu do 31% kobiet.
Michael Morris, globalny szef platform i talentów w Randstad, twierdzi, że to stracona szansa. Twierdzi, że umiejętności stereotypowo przypisywane kobietom są w rzeczywistości tymi samymi umiejętnościami, które są potrzebne w nowej erze sztucznej inteligencji. Zarządzanie relacjami. Koordynacja operacyjna. Uzasadnienie etyczne. Komunikacja z interesariuszami.
„Związek między tymi dwoma faktami powinien być dziś oczywisty dla każdego pracodawcy.”
Morris zauważa, że kobiety stanowią największą niewykorzystaną pulę talentów, jaką mamy. Ale nie możesz po prostu rzucić im kursu online. Podnoszenie kwalifikacji wymaga czasu. Wiele kobiet, zwłaszcza matek, nie ma luksusu uczęszczania na zajęcia wieczorowe, gdy mają więcej pracy w domu.
Rozwiązanie problemu braku czasu
Lakma Algewathage, która uczy zarządzania przedsiębiorczością w Australijskim Instytucie Biznesu, dzieli to na trzy kategorie: dostęp, socjalizacja i wsparcie. Ale ona nalega na dodanie czwartej zmiennej.
Brak czasu.
Jest niedoceniany. Na kobietach nadal spoczywa największy ciężar opieki nad bliskimi. To sprawia, że mają fragmentaryczny harmonogram. Nie ma czasu na próby i błędy. Nie można budować zaufania do sztucznej inteligencji poprzez sporadyczne, pośpieszne doświadczenia. Wymaga ciągłej praktyki. Ciekawość. Zrozumienie.
Algewathage zauważa, że kobiety nie próbują obchodzić zasad etycznych, wykorzystując sztuczną inteligencję po prostu do generowania treści. Pytają, jak autentycznie go używać w specyficznych kontekstach zawodowych. Chcą wyroku, a nie tylko wniosków.
Kiedy kobiety uczą się krytycznego myślenia o sztucznej inteligencji, zamiast tylko nią manipulować, ich pewność siebie wzrasta. Celem nie jest tylko umiejętność czytania i pisania. Chodzi o ponowne przemyślenie procesu uczenia się, aby promować zdolność adaptacji i etyczne podejmowanie decyzji.
Buduj infrastrukturę, nie tylko kursy
Kto to naprawi? Nie użytkownik. Organizacje.
Elizabeth Ngonzi, członkini zarządu AI w Amerykańskim Towarzystwie Sztucznej Inteligencji i adiunkt na Uniwersytecie Nowojorskim, ostrzega, że musimy zamknąć tę lukę, zanim utrwali się ona w ogromną ekonomiczną otchłań.
Jej decyzja? Przestań traktować szkolenie AI jak pracę domową. Niech będzie to płatny czas pracy. Liderzy muszą włączyć narzędzia, szkolenia i odpowiednie przypadki do standardowego rozwoju siły roboczej. Jest to szczególnie istotne w przypadku funkcji, w których kobiety są już skoncentrowane.
Jeśli chcesz, aby kobiety przyjęły sztuczną inteligencję, zaprojektuj to przyjęcie w oparciu o ich rzeczywiste procesy pracy. Niech eksperymenty będą satysfakcjonujące. Nie proś matki, żeby zbudowała robota. Poproś ją, aby korzystała ze sztucznej inteligencji do planowania posiłków, zarządzania odbiorami dzieci ze szkoły i zmniejszania stresu psychicznego.
Candice Tagliabue pasuje do tego opisu. Jest technologem i mamą pięciorga dzieci. Stworzyła „rodzinny system operacyjny” zaprojektowany specjalnie w celu odciążenia niewidzialnej pracy związanej z prowadzeniem domu. Twierdzi, że kobiety nie muszą akceptować skodyfikowanego przez mężczyzn podejścia do technologii. Mogą je traktować jako hobby. Narzędzie. Asystent.
Leticia Mooney, kolejna pracująca matka, która uczy syna w domu, wykorzystuje sztuczną inteligencję do tworzenia pomysłów na zajęcia i ściągawki do nauki. Pomaga to, gdy masz ograniczony czas i wąskie perspektywy. Potrzebujemy szybkich sesji burzy mózgów. AI to zapewnia.
Ale to nie jest panaceum. Mooney wskazuje na rzeczywistość, która często pozostaje za kulisami. Oprócz planowania harmonogramów i list zakupów, sztuczna inteligencja często staje się przeszkodą. Dodaje kroki. Wprowadza tarcie.
Zatem Witherspoon ma rację, że kobiety muszą wypełnić tę lukę. Jednak dopóki branża nie przestanie postrzegać umiejętności korzystania z sztucznej inteligencji jako obowiązku osobistego, a nie instytucjonalnego, sekcja komentarzy będzie nadal wypełniona frustracją. Technologie działają. System nie.






























